| |
WIARA I ROZUM (Fides et ratio) są jak dwa skrzydła,
na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy.
Sam Bóg zaszczepił w ludzkim sercu pragnienie poznania prawdy,
którego ostatecznym celem jest poznanie Jego samego, aby człowiek
- poznając Go i miłując - mógł dotrzeć także do pełnej prawdy o sobie.
Jan Paweł II
Bóg jest ukryty. Pozwala się jednak odnaleść
tym, co Go szukają.
Zawsze, w każdym czasie były widoczne Jego znaki. Dla nas są
nimi proroctwa.
Inne czasy miały inne. Wszystkie te dowody wspierają się wzajemnie.
Jeśli jeden jest prawdziwy, drugi jest również prawdziwy.
Dlatego też każdy wiek, mając swoje własne,
poznawał za ich pośrednictwem i inne.
B. Pascal
 |
Przeciwieństwa: wiary i niewiary /teizm-ateizm/; a także
pozornej antynomii wiary i rozumu - przez całe wieki frapowały wielu
wybitnych filozofów i myślicieli.
Czy wierząc w Boga, który jak uczy Pismo ¦więte sam
ukazuje swój majestat i swoje imię tym, którym chce się objawić,
wyświadczając im przy tym łaskę i miłosierdzie
(por. Wj 33,18) - czy więc wierząc w Takiego i
Takiemu Bogu, nie umniejszamy znaczenia ludzkiego rozumu i świata
empirycznego, dotykalnego?
Czy wierząc
w Boga czegoś równocześnie "z tego świata"
nie tracimy? Czy pomimo różnorakich naszych wątpliwości
w wierze, pomimo różnych osobistych doświadczeń
oraz nieszczęść i zawirowań historycznych /wojny,
kataklizmy, terroryzm itp./ - można wierzyć w Boga?
Odpowiedś francuskiego mistyka i myśliciela Pascala brzmi:
TRZEBA W NASZYM ŻYCIU "STAWIAĆ" NA BOGA. TRZEBA
SIĘ "ZAKŁADAĆ"! I TRZEBA W TYM KIEROWAĆ
SIĘ RACZEJ SERCEM NIŻ ROZUMEM.
W dzisiejszych czasach kiedy hołduje się i uwielbia
bezkrytycznie wolność; kiedy w jej imię wyśmiewa
często religię i wiarę, gubiąc niejednokrotnie po
drodze jej właściwy sens - warto może na chwilę
"wgryść się" w ciekawe rozważania
Błażeja Pascala. W jego zakład - czyli taki
quasi dowód na istnienie Pana Boga.
W cytowanym na wstępie tekście, Pascal wyraża głęboką
prawdę - w każdym czasie Bóg pozwala odkryć się
człowiekowi poszukującemu Go, człowiekowi, który
szuka nieustannie w swoim życiu prawdy o sobie i Bogu, który
bierze na poważnie swoje życie. Jednym z bardzo znanych
fragmentów Myśli Pascala, który może
być szczególnie pomocny niedowiarkom na drodze dojścia
do Boga, jest dość oryginalny dowód za istnieniem
Boga (jeśli tak w ogóle można nazwać ten
fragment), dowód z tzw. zakładu.
Pascal, człowiek wyjątkowy pod wieloma względami, nie darzył
sympatią "tradycyjnych dowodów" za istnieniem
Boga. Uważał je za ograniczone, bez większej wartości,
owszem pomocne wszystkim tym, którzy już wierzą
dzięki łasce wiary, ale dla pozostałych (różni
sceptycy, niedowiarki będący ciągle w fazie wyboru;
"wiara - niewiara"), pozbawionych tej łaski, dowody te
były po prostu śmieszne, zbyt płytkie, a co za tym
idzie nieprzekonywające. Dlatego sam Pascal powiedział o
nich wprost:
"Metafizyczne dowody Boga, są tak odległe
od rozumowania ludzi i tak zawiłe, że mało do nas
trwają; a gdyby nawet nadały się niektórym,
nadałyby się tylko przez tę chwilę, przez którą
mają przed oczyma ów dowód".
Argument zaś za istnieniem Boga, musi być według Pascala pewną
formą retoryki, przede wszystkim taką, która byłaby
przekonywająca dla każdego, nawet niedowiarka targanego
przez zwątpienia i niepewności. W argumencie takim muszą
się znaleść dwie prawdy: jedna to poczucie słabości,
bezsilności człowieka ("trzcina najwątlejsza w
przyrodzie"), w zetknięciu się z wielkością
Boga. Każdy człowiek jest taką "trzciną",
która może dążyć albo ku Bogu albo ku
nicości: "Ostatecznie bowiem czymże jest człowiek
w przyrodzie? Nicością wobec nieskończoności,
wszystkim wobec nicości, pośrodkiem między niczym a
wszystkim".
Z drugiej zaś strony (to jest ta druga prawda) w człowieku jest
pragnienie przekraczania tych granic bezsilności, bo: "człowiek
jest tylko trzciną; najwątlejszą w przyrodzie, ale
trzciną myślącą".
W pewnym sensie Pascalowski zakład jest takim argumentem. Z jednej strony
pokazuje on tę słabą stronę człowieka w tym
iż rozum ludzki nie jest w stanie rozstrzygnąć
dylematu: "Bóg jest, czy Go nie ma", a z drugiej zaś
pokazuje, że chociaż o Bogu nic konkretnie nie możemy
powiedzieć to jednak można i powinno się wybierać
życie z Bogiem - "stawiać" na, Niego, wtedy gdy
mamy możliwość wyboru, bo to, daje nam pewny zysk.
Pascal patrząc na tradycyjne dowody zdaje sobie sprawę z
trudności jakie ma rozum w dojściu do Boga, dlatego apeluje
do serca, które wierzy i potrafi poznać rzeczy
nadprzyrodzone: "Serce ma swoje racje, których rozum
nie ma", lub w innym miejscu napisał: "Boga
czuje serce, nie rozum. Oto co jest wiara:
Bóg dotykalny dla serca; nie dla rozumu". Bóg - zarazem
według Pascala - odsłania się tym, którzy mają
pokorne serce i miłują niskość.
Słynny Zakład Pascala jest propozycją skierowaną do
człowieka niewierzącego, typowego niedowiarka ciągle
balansującego pomiędzy wiarą a niewiarą.
Francuski mędrzec zmierza do tego by wykazać (za pomocą
zwykłych rozumowych racji), iż korzystniej jest dla
sceptyków wierzyć, gdyż pozostając na uboczu to
jest. "nie zakładając się" jednocześnie
wybierają i stawiają na życie w świecie bez Boga,
a od tego zaś na co ostatecznie postawią zależy całe
ich życie i szczęście wieczne. Zakład Pascala
nie jest w ścisłym sensie dowodem za istnieniem Boga, ale
raczej wydaje mi się być pokazaniem racjonalności Jego
istnienia. Jest przedstawieniem i podkreśleniem korzyści
płynących z wiary w Boga chrześcijańskiego - Boga
osobowego, a nie Boga filozofów. Słynny fragment 451
Myśli Pascala jest szczególnym wyzwaniem rzuconym
w stronę sceptyków. W pierwszym rzędzie należy
podkreślić, że Zakład jest propozycją
postawioną niewierzącemu, nie przekonanemu na tradycyjne
dowody. Wykazawszy, że rozum nie może zdecydować w
sprawie istnienia Boga, Pascal podkreśla niemożliwość
pozostania neutralnym. Teraz spróbujemy prześledzić
tok rozumowania Pascala. Na początku Zakładu przy
pomocy porównań typu: jedność - nieskończoność,
skończoność - nieskończoność oraz
wzajemnych relacji pomiędzy nimi Pascal próbuje wykazać,
że ten matematyczny obraz pojęć odpowiada także
rzeczywistości zachodzącej pomiędzy każdym
człowiekiem a Bogiem. To z kolei prowadzi do ważnego
stwierdzenia:
 |
"Jeśli jest Bóg, jest On nieskończenie niepojęty, skoro nie
mając ani części, ani granic nie pozostaje do nas w
żadnym stosunku. Jesteśmy tedy niezdolni pojąć,
ani czym jest, ani czy jest; w tym stanie rzeczy któż
ośmieli się rozstrzygnąć tę kwestię.
Nie my, którzy nie mamy z Nim żadnego punktu styczności".
Tak więc głównym - wydaje mi się - nerwem zakładu
jest fakt, że rozum ludzki jest, w tak ważnej sprawie jak
istnienie i natura Boga bezsilny, dlatego nie może decydować
i rozstrzygać za albo przeciw. Zgodziwszy się więc z
tą prawdą, autor Myśli w dalszej części
próbuje przy pomocy analizy probabilistycznej określić
szansę sukcesu wygranej w grze przedstawionej na wzór
gier hazardowych, mającej rozstrzygnąć ciągle
niepewną alternatywę: "Bóg jest, albo Go nie
ma". Ta "gra" zyskuje formę zakładu i co
godne podkreślenia takiego, wobec którego żaden
człowiek nie może przejść obojętnie, bo
udział w nim nie jest wcale, jakby się mogło wydawać
dowolny. Wręcz przeciwnie Pascal podkreśla, że w tej
sprawie nie można pozostać na uboczu, . bo nie zakładając
się już się zakładamy - stawiamy wtedy na życie
w świecie bez Boga. Nie można więc pozostać
obojętnym; po prostu trzeba wybierać skoro założenie
się nie jest rzeczą dobrowolną - trzeba się
zakładać:
"Tak, ale trzeba się zakładać;
to nie jest rzecz dobrowolna, zmuszony jesteś".
Jest to sprawa, która angażuje całe nasze życie, nie
można pozostać obojętnym wobec pytania: "A
twoje szczęście". Więc skoro trzeba
koniecznie wybierać, francuski filozof proponuje rozważyć
co będzie bardziej opłacalne. Trzeba od razu powiedzieć
(myślę, że może to być argument przeciw
stawianym zarzutom irracjonalności Pascala), że w swojej
próbie uzasadnienia wyboru chrześcijańskiej postawy
życiowej autor Zakładu odwołuje się
zarówno do elementów rachunku prawdopodobieństwa
jak i do kryterium racjonalności ludzkich działań.
Pascal w swojej argumentacji mówi:
"Masz dwie rzeczy do stracenia: prawdę i dobroć; i dwie do stawienia na
kartę: swój rozum i swoją wolę, swoją
wiedzę i swoją szczęśliwość (...)
Rozpatrzmy te dwa przypadki: jeśli wygrasz; zyskujesz wszystko;
jeśli przegrasz nie tracisz nic. Zakładaj się tedy, że
jest, bez wahania".
 |
Ta forma rozumowania ma nas nakłonić do tego iż warto postawić
na życie z Bogiem (taka jest bowiem stawka zakładu), bo
jeśli by nawet Boga nie było, to nic byśmy nie
stracili. Zakładając się więc postępujemy
słusznie, bo stawiamy na wieczne życie, wieczne szczęście,
nieskończenie doskonałe, co niepomiernie przewyższa
skończone dobra życia doczesnego, które wybiera
gracz stawiający na życie bez Boga. Tylko człowiek
nierozsądny, gdy zmuszony jest "grać" o wieczność
życia i szczęścia lub skończone życie i
dobra doczesne tego świata, nie zauważa gdzie jest szansa
wyższej wygranej, bez żadnej możliwości straty. W
tym zakładzie stawką do wygrania jest: "nieskończone
trwanie życia nieskończenie szczęśliwego".
Więc według Pascala:
"Wybór jest jasny: wszędzie, gdzie jest nieskończoność i
gdzie nie ma nieskończonej ilości szans straty przeciw
szansie zysków, nie można się wahać, trzeba
stawić wszystko. Tak więc kiedy się jest zmuszonym
grać; trzeba być obranym z rozumu, aby zachować życie
raczej, niż rzucić je na hazard dla nieskończonego
zysku, równie prawdopodobnego jak utrata nicości".
Słynny Pascalowski dowód jest pewnego rodzaju próbą
racjonalnego wyboru wiary w Boga chrześcijan. Celem Pascalowej
propozycji jest wybór chrześcijańskiego sposobu
życia, postawy, która zaowocuje otwarciem na wiarę -
Boży dar, na historyczne dowody chrześcijaństwa, na
Boga Jezusa Chrystusa. Skierowany szczególnie do sceptyków
nie jest typowym dowodem na istnienie Boga, lecz pewnego rodzaju
zachętą do wewnętrznego przylgnięcia i
zjednoczenia z Chrystusem - Zbawicielem.
Pascal wskazuje błądzącym i szukającym, aby na drodze do
Boga szukali wsparcia i pomocy u tych, którzy już Go
poznali i znaleśli. Autor Myśli pisze:
"Naśladuj sposób, od którego oni zaczęli; to znaczy czyniąc
wszystko tak, jak gdyby wierzyli, biorąc wodę święconą,
słuchając Mszy, itd."
Pascal genialny filozof, znawca nauk ścisłych a także
ludzkiej psychiki; mistyk, który spotkał i doświadczył
Boga chciał podprowadzić innych ludzi do Chrystusa i
chrześcijaństwa. Taki też był chyba cel
Pascalowskiego Zakładu. Nie zmierzał on dać w
nim ostatecznego rozwiązania, gdyż według niego
przekonanie takie jest niemożliwe.
Zakład Pascala miał być inspiracją do osobistych
poszukiwań, dla wszystkich dążących do prawdy i
sensu życia, które zawierają się ostatecznie w
Najwyższym Dobru i Szczęściu - Bogu.
Autor Myśli wskazuje im tę drogę do Boga, woła do nich:
"Chcesz iść ku wierze, a nie znasz drogi; chcesz
się uleczyć z niedowiarstwa i żądasz leku;
dowiaduj się u tych, którzy byli spętani jak ty, a
którzy teraz zakładają się o wszystko, co mają;
to ludzie znający drogę, którą chciałbyś
iść; wyleczeni z choroby, z której ty chciałbyś
się uleczyć".
Pokusa niewiary /jakkolwiek różne może mieć podłoże
i przyczyny/ prowadzi często wielu ludzi, do swoistej filozofii
nicości, nihilizmu, a ten zaś jest śródłem
rozpowszechnionego dziś poglądu, że nie należy
podejmować żadnych trwałych zobowiązań,
ponieważ wszystko jest ulotne i tymczasowe. Znów jak
echo, choć w innej formie powtarza się i dziś
Heraklitowe "pantha rei" /wszystko płynie/;
znajdując swoje ujście w konformistycznej moralności.
Ta zaś przejawia się chociażby w pladze związków
niesakramentalnych; w gloryfikowaniu tzw. "wolnej miłości"
przybierającej niejednokrotnie formy różnych
dewiacji; w wielu pseudoudogodnieniach dla człowieka, jak
aborcja, klonowanie człowieka czy eutanazja.
"Ja" - za każdym razem stawiane jest na piedestale niebotycznych
rozmiarów. To ‘ja’ mam zawsze prawo do
szczęścia...; to ‘ja’ jestem oczywiście
bez winy... O wyrzeczeniach i poświęceniu nikt nie chce już
dzisiaj słuchać. Co więc zrobić z Chrystusowymi
słowami
Uczcie się ode Mnie bo jestem cichy i pokorny
sercem (Mt 11,29; por. Mt 5,5)
A w jakim duchu odczytywać Jego "Jeśli kto chce pójść
za Mną, niech się samego siebie, niech weśmie krzyż
swój i niech Mnie naśladuje" (Mt 16,24; zob. także
Mt 10,33; Mk 8,34; £k 9,23; 2Tm 2,12)".
Tymczasem, jak to określił Papież Jan Paweł II -
człowiek, to ten, który szuka prawdy; ( przynajmniej
mając rozum i wolną wolę od Stwórcy, powinien
jej szukać!) a jeśli jest istotą szukającą
prawdy, to tym samym jest także tym, który życie swe
opiera na wierze i na jakiejś filozofii.
Pamiętając
o tym, że już św. Klemens Aleksandryjski nazywał
Ewangelię ‘prawdziwą filozofią’ trzeba nam
może nie jeden raz, za psalmistą Pańskim, powtarzać
słowa jego modlitwy:
Boże, Ty Boże mój, Ciebie szukam;
Ciebie pragnie moja dusza;
za Tobą tęskni moje ciało,
jak ziemia zeschła, spragniona, bez wody.
W świątyni tak się wpatruję w Ciebie,
bym ujrzał Twoją potęgę i chwałę. (Ps 63)
Trzeba nam może takiej pokornej modlitwy by ujrzeć Bożą
potęgę i chwałę i znaleść prawdziwą
filozofię życia.
(jerzy)
Korzystano:
B. Pascal -Rozprawy i listy, przekład T. Żeleński-Boy oraz M.Tazbir Warszawa: PAX 1962.
B. Pascal -Myśli, przekład T. Żeleński-Boy w układzie Jacques Chevaliera, przygotował do druku M. Tazbir, Warszawa: PAX 1989.
J. Paweł II - Encyklika. Fides et Ratio.
Polska Misja Katolicka, Stilleweg 12B, 30655 Hannover
|
|
 |