
| |
||||
Wszyscy doroli byli kiedy dziećmi. Adwent i same radosne Swięta NARODZENIA PANSKIEGO są czasem, do którego (nie daj Boże!) możemy się aż za nadto przyzwyczaić, a wtedy spowszednieje nam ich fenomen, bo zatracimy gdzie po drodze całą ich swoistą Bożą głębie i treć. Przemierzając ulice naszych miast widzimy piękne choinki, gwiazdy oraz wystawy sklepów, z których spoglądają nam zachęcająco w oczy ciekawe, kolorowe książki, czapki, szaliki etc. - rzeczy, które mogłyby okazać się dobrym prezentem wiątecznym dla najbliższych. Ta cała "otoczka" adwentowego oczekiwania nie może nas jednak wyprowadzić w pole. Adwent jest czasem przyjcia. Już pierwsi chrzecijanie wołali z ufnocią: Marana tha! Przyjdż Panie Jezu! i wezwanie to powtarza sie przez stulecia, oczekując swego wypełnienia w czasach eschatologicznych. Adwent jest czasem przychodzenia. Kto do nas przychodzi? Przychodzi Mesjasz i Król... Jest taka piękna pień z Nowenny przed Uroczystocią Bożego Narodzenia: "Na przyjcie Chrystusa Króla, pójdzmy wszyscy z pokłonem. Raduj sie córko Syjonu i ciesz się bardzo córko Jeruzalem. Oto Pan Twój przyjdzie i w dniu tym swiatłoć będzie, a z gór popłynie słodycz, miód i mleko popłynie z pagórków, albowiem przyjdzie prorok wielki i odnowi Jeruzalem(...)". Jest to takie wielkie wołanie nadziei i radoci. Radoć ta powinna udzielać się każdemu. Któz zresztą z nas (zwłaszcza w polskim krajobrazie wiatecznym), obserwując spotykanych ludzi nie zauważa, iż w miarę przybliżania się Swiąt Bożego Narodzenia staje się odczuwalny coraz bardziej ów tajemniczy, wiateczny nastrój. Nieznajomi w autobusie, czy w pociągu rozmawiaja o więtach; wiele mówi sie o porządkach i o tzw. przedwiątecznej gorączce (zwłaszcza gdy chodzi o zakupy). Szczytowym dniem, w którym ów wiąteczny fluid króluje jest dla nas Polaków Wigilia. W ten dzień kruszą sie wtedy nawet najgrubsze mury wrogoci i niezrozumienia, a ich miejsce zajmuje życzliwoć i sympatia. Objawia się wtedy fenomen polskiej tradycji wigilijnego posiłku i łamanych wraz z oplatkiem serc. Trzeba więc cieszyć się... i chodzi tutaj nie tylko o tę radoć, która wywołuje w nas myl o zbliżających się więtach i w związku z tym mających nastąpić spotkaniach - ale o "radoć Bożą", która jest znakiem naszej z Nim łącznoci, jest znakiem naszej współpracy z łaską Bożą. Kończy się Adwent; czas naszej tęsknoty i oczekiwania - w liturgii okraszony kolorem fioletowym - nieodłącznie kojarzący się nam z postacią Jana Chrzciciela, nawołujacego tak kiedy jak i dzi, do prostowania i przygotowania dróg dla Pana... Zapytajmy ile dobrego udało się nam w tym więtym czasie osiągnąć? Jak przeżylismy ten tegoroczny Adwent? Bo ten Boży Czas jest nam dany na pogłębienie więzi miloci z Bogiem. To jest czas naszej przemiany. Czas przygotowania się na tajemnice, na misterium, wobec którego słowa ludzkie są nieporadne i nieokrelone. Sam bowiem Bóg - Jezus Chrystus zniża się do ludzi i w osobie Małej Dzieciny przychodzi na wiat w prowincjonalnym Betlejem, po to aby nas podnieć z grzechu i obdarzyć swym zbawieniem. Biblia lubi takie kontrasty, a noc Bożego Narodzenia jest tego szczególnym przykładem. Wydaje się, ze Bóg jest bezsilny, kruchy, zagrożony, to Jemu trzeba opieki, wiatla i ciepła. Tajemnica i wielkoć daru Bożego przyjcia jest przez nas niewyrażalna, nieogarniona. Jedna z naszych kolęd, nie pozbywając się paradoksów, będzie ją próbowała przekazać w slowach:
W tym kontekcie, wobec tak przedziwnej rzeczywistoci wydają mi się całkowicie uzasadnione i prawdziwe słowa, które kto kiedy wypowiedział - "Piękne jest to co widzimy, piękniejsze to co rozumiemy, ale najpiękniejsze jest to, czego nie potrafimy pojać". Wszystkim odwiedzającym tę Misyjną Stronę i sobie, życzę bymy poród szarzyzny codziennego dnia, na sposób dziecięcy, odkryli na nowo Ciepło i Miloć Betlejemskiej Nocy. Niech Jezus, Który przyszedł na wiat, aby każdego otoczyć milocią, tą milocią obejmie Ciebie i mnie na czas Swiąt i na cały Nowy Rok - oby lepszy rok... (jerzy) Polska Misja Katolicka, Stilleweg 12B, 30655 Hannover
|