![]() |
||||||||||||||||||||||||
|
Aktualności
Spotkanie
z wesołym biskupem
|
||||||||||||||||||||||||
|
|
A wszystko za sprawą gościa z Białorusi, księdza biskupa Władysława Blina i jego tryskającego humorem kazania. Biskup posługiwał się wspaniałą polszczyzną bez cienia obcego akcentu. Urodził się na dawnych polskich terenach wschodnich i jako dziecko został przesiedlony na ziemie zachodnie zwane odzyskanymi. Dorastał w komunistycznym państwie, w państwie na szczęście o wiele mniej antykościelnym niż nowo powstałe sowieckie republiki związkowe na wschodzie. Jako duszpasterz wrócił na Białoruś, aby zacząć pracować dosłownie u podstaw. Spotkał tam ludzi, także Polaków, którzy nigdy nie byli w kościele (bo ten sowieckie władze zamieniły na magazyn desek), nie potrafili się przeżegnać, nie słyszeli o Jezusie... Księdza Blinę nie zraziła bieda, czasami przechodząca w nędzę, nie zraziła wrogość władz i części społeczeństwa. Działał, niósł Dobrą Nowinę i zachował zdrowe poczucie humoru. Ksiądz biskup przypomniał nam kilka podstawowych prawd, o których żyjąc w dobrobycie często zapominamy. Jeżeli narzekasz na tysiąc spraw i źle ci w Hanowerze, to przyjedź na parę dni do Witebska - mówi ksiądz biskup - zobacz jak my tam żyjemy i pieszo wrócisz tu z powrotem. Ksiądz opowiadał o wzruszających odwiedzinach w domach dziecka, w ubogich przedszkolach, w szkołach, gdzie połowa dzieci przychodzi na lekcje głodna. Przypomniał nam, że dobro należy czynić TU i TERAZ, że dobry uczynek ma sens wtedy, kiedy wykonamy go w odpowiednim czasie. Biskup przytoczył przypowieść o mężczyźnie i nowych spodniach. Pewien tata, głowa rodziny, kupił sobie eleganckie spodnie. Były tylko ciut za długie i trzeba je było skrócić o 10 cm. Poprosił żonę, ale ta biegła do pracy, poprosił córkę, ale ta uczyła się do ważnego egzaminu, poprosił teściową, ale dla jej słabych oczu było już za ciemno. Dopiero sąsiadka wyjęła maszynę do szycia i skróciła spodnie. Żona wróciła z pracy, przypomniała sobie o prośbie męża i skróciła spodnie. Córka wróciła ze szkoły i przypomniała sobie prośbę taty i skróciła spodnie. To samo zrobiła teściowa następnego dnia rano. Jaki był efekt ich dobrych uczynków łatwo się domyśleć. Czyńmy więc dobro wtedy, kiedy potrzebujący tego oczekuje. Nie później. Nie jutro. Teraz. Zaraz. Izabela Nawrat |
|||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||